top of page
logo_eu.9ac04f85.png
LSSE-logo-main.png

  >>  PORADY

1 komentarz


Szczerze mówiąc, długo biłam się z myślami, czy to już ten moment na jakieś igły... niby człowiek dba o siebie, ale te pionowe kreski na czole dodawały mi zmęczonego wyglądu, nawet jak byłam wyspana. Strasznie bałam się efektu "maski", no wiecie, takiej zamrożonej twarzy bez emocji. Koleżanka mi nagadała, żeby przestać analizować techniczne sprawy i po prostu pójść tam, gdzie jest dobra atmosfera i można się wyluzować. No i trafiłam na terapia botulinowa, gdzie faktycznie podejście jest mega chillowe. Zamiast sztywnego wykładu, po prostu poczułam, że mogę odpocząć i cieszyć się chwilą dla siebie. Efekt? Bardzo naturalny, nikt nie pyta co robiłam, tylko mówią, że wyglądam na wypoczętą. Chyba o to w tym wszystkim chodziło.

Polub
bottom of page